Muzyka: Klik
Czarny jaguar pędził po autostradzie z ogromną prędkością, las po obu stronach drogi zlał się w jedną wielką czarną plamę. Jeszcze parę minut temu wszystko wydawało się takie proste, logiczne, nic nam nie groziło. Teraz toczyliśmy walkę z czasem, ogarniała mnie przerażająca myśl, że możemy ją przegrać. Z całej siły wbijałam paznokcie w ciemny, skórzany fotel samochodu, nigdy nie przepadałam za szybką jazdą, ale jakoś to wytrzymywałam. Jednak prędkość, z którą obecnie jechaliśmy nie można nazwać szybką, na liczniku jaguara widniała liczba 330 kilometrów na godzinę. Spojrzałam na mojego towarzysza podróży, mięśnie jego szczęki były napięte, palce kurczowo zaciskał na kierownicy. Na jego twarzy widniał grymas przerażenia, pierwszy raz odkąd go znam widziałam jak się boi, wcześniej zawsze był pewny, że ze wszystkim sobie poradzi, o nic nie musi się martwić. Już prawie przywykłam do mojej nowej rzeczywistości, ale nagle w jedną noc to wszystko musiało się posypać jak jakiś pieprzony domek z kart. Wspomnienia z ostatnich paru miesięcy przelatywały mi przed oczami, ich powrót, nowy dom, bolesna prawda i spotkanie z nim, teraz każda z tych rzeczy wydawała się tak odległa, jakby minęło od nich co najmniej dziesięć lat. Zorientowałam się, że po policzkach ciekną mi łzy, tak bardzo nie chciałam płakać, to nie był dobry moment na rozklejanie się, ale byłam tak kompletnie bezsilna. Pędziłam przed siebie, w nicość, zdana tylko na trochę własnej odwagi i na niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz